W codziennej pracy pielęgniarki spotykam się z różnymi ranami – od drobnych zadrapań po trudno gojące się owrzodzenia. Jedną z mniej znanych, ale niezwykle skutecznych metod leczenia ran jest biochirurgia, czyli terapia larwami muchy Lucilia sericata (LTR).

Choć brzmi to kontrowersyjnie, ta naturalna metoda daje imponujące rezultaty, zwłaszcza w przypadku ran przewlekłych. Jest to metoda uznana przez gremia naukowe zajmujące się leczeniem ran, m.in. Polskie Towarzystwo Leczenia Ran w swoim stanowisku opublikowanym w 2023 roku określiło tę metodę jako „bezpieczną i łatwą do zastosowania w praktyce klinicznej”, a przede wszystkim skuteczną

Na czym polega terapia larwami?

Terapia polega na aplikacji specjalnie hodowanych, sterylnych larw na ranę. Larwy te odżywiają się martwą tkanką, nie naruszając zdrowych komórek. Wydzielają enzymy, które rozpuszczają martwicę, jednocześnie działając antybakteryjnie i stymulując gojenie. To prawdziwie pracowite stworzenia –  w ciągu 24 godzin opracowują ok. 25 mg martwej tkanki w przeliczeniu na jednego osobnika!

Kiedy warto zastosować terapię larwami?

Biochirurgia sprawdza się przede wszystkim w leczeniu: owrzodzeń żylnych i cukrzycowych, odleżyn, czy zakażonych ran z martwicą, gdzie inne metody zawiodły.

Co warto wiedzieć jako pacjent?

Wielu pacjentów na początku reaguje niechętnie. „Larwy na ranie? A fuj!” . To normalne. Ale po pierwszym zabiegu zmieniają zdanie. Gdy widzą, że rana wreszcie zaczyna się oczyszczać i goić, obawy znikają. Terapia larwami to doskonały przykład tego, jak natura może wspierać nowoczesną medycynę.

W pielęgniarstwie warto być otwartym na innowacje – nawet te, które mają sześć nóg i pełzają po ranach! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

0
    0
    Koszyk
    Koszyk jest pustyPowrót do sklepu